Leżąca pośród zieleni trawy, z czystego lenistwa skierowała
swój wzrok gdzie indziej, znając zbyt dużo polnych kwiatów i rozświetlonych łąk
świetlistej natury. Jasne rzęsy zatrzepotały jak motyle, gdy kobalt źrenicy
dojrzał cień w gęstwinie ściśniętych razem drzew. Ich chude gałęzie, jakby
rozłożone w ukłonie witały ją w ciemności, którą rozdawały. Resztki snopów
światła jak groty strzał, przeszywały jej skórę i róże jej ust. Obłupiona
zaintrygowaniem, z każdym krokiem zbliżała się do opasanych migotliwym cieniem
brzózek. Biodra jej staranie schowane za białym tiulem, wystającym spod
sukienki nie chciały zejść z moich oczu, aż jeszcze bielsze od śniegu włosy
zaczęły tańczyć w rytm tych delikatnych kroków. Nawet skrzydła nie byłyby w
stanie wznieść z taką gracją tej idealnej Adamowej kości! Nietknięta, niczym
świeża lilia wodna pląsała, głaskana przez ciepłe Zefiry zachodu i zbliżała się ku Mnie…
***
Niebo pociemniało, gdy otoczyło jego postać. Zimny zryw
wiatrów, czesał jego czarne jak stado kruków włosy, nadając jego ruchom
świeżości i dynamizmu. Moje ciało zmieniło się w kamień pod wpływem jego oczu -
srebrnych, przenikliwych jak stal.
Kroczył pewny siebie, znając każdy cal tej spróchniałej ziemi. Sama Matka
Natura i Słońce zdawali się romansować z jego posągowością i marmurowym, nieco
odkrytym obojczykiem, kutym Lizypowym dłutem. Osłonił ramieniem twarz przed
słoneczną aureolą, którą już dawno stracił, nie mogąc wytrzymać jej
nieśmiertelnego blasku. Zmrużył oczy przyzwyczajone do ciemności, spozierając
nieco na kawałek rękawa swej koszuli potarganą jak ciemność przez nietoperze.
Stal jego oczu zamgliła się potem w obłokach nieludzkiej melancholii,
odgradzając się zupełnie w wysokich sklepieniach wspomnień. Te wspomnienia
patrzyły na mnie, hipnotyzując perspektywą czasu, bym nie zauważyła, że znalazł się tuż przy mnie…
***
Biała jak kartka w morzu atramentu, przemierzała ciemne
gęstwiny, stawiając ostrożnie każdy krok. Podobało mu się jej opanowanie i
zimny spokój, jakby wykuty z łez Szeolu. Twardo stąpając po ziemi z odwagą
lwicy, kroczyła z głową podniesioną ku górze, stając się właśnie wtedy jego pierwszą
i ostatnią królową. On sunął tym swoim wampirycznym krokiem, przyćmiewając
swoim blaskiem słońce. Każdy patrzył na
niego, a on zupełnie gdzie indziej, jakby czegoś wiecznie szukał. Nagle poczuł,
jak wpadł na ciepłe i bardzo drobne ciało, które zatoczyło się prawie upadając.
Upadł jednak mały stosik książek, które trzymała w rękach. Wszystkie z poobdzieranymi rogami, starsze od
jej pradziadów, z twarzami aniołów o identycznych rysach i łacińskich
inskrypcjach… Mruknął przepraszająco,
schylając się po księgi. Pozbierał je błyskawicznie, podniósł się i
ujrzał ją przed sobą. Przyglądała mu się badawczo z wielkim zaintrygowaniem.
- Salve Regina – zaintonował swoim niskim głosem, powodując ciarki na jej plecach. Lekko ukłonił się z patosem, na co jego królowa zbita tym pozdrowieniem z tropu odwróciła wzrok
zawstydzona. Jej zapach był słodki, postura idealnie proporcjonalna, a błękitne
oczy stały się jego nową utopią. Sam nie wiedział dlaczego, ale od pierwszego
momentu, od kiedy ją ujrzał miał niepohamowaną chęć ucałować jej usta co
dopiero zbrukane przez sok malinowy, co też uczynił równie szybko zanim o tym
pomyślał.
***
Czuła jeszcze na swoim policzku jego dotyk, chociaż jego już
nie było. W dłoniach zostawił jej księgi, które jej wypadły. Wiedziała, że gdzieś
jest i patrzy na nią tym nieludzkim spojrzeniem schowany za płaszczem mroku.
Patrzy z lubością na całe jej życie, każdy ruch i każdą nową dla niej sytuację.
Mógłby siedzieć i oglądać jej życie wiecznie.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Szeol - w judaizmie kraina zmarłych
Lizypowym - od Lizypa greckiego rzeźbiarza, działającego w okresie klasycznym - [link] do pięknej galerii jego rzeźb
Salve Regina - z łacińskiego "Witaj Królowo"
------------------------------------------------------------------------------------------------
Szeol - w judaizmie kraina zmarłych
Lizypowym - od Lizypa greckiego rzeźbiarza, działającego w okresie klasycznym - [link] do pięknej galerii jego rzeźb
Salve Regina - z łacińskiego "Witaj Królowo"



Homer to się może schować z tymi swoimi porównaniami <3
OdpowiedzUsuńTakiego porównania się nie spodziewałam. Ale Homer to jednak jest w tym koksem xD.
OdpowiedzUsuń